Fake travel beauty

Nie nowością jest manipulowanie zdjęciami w mediach społecznościowych, retusz, zmiana kolorów, redukcja zmarszczek i niedoskonałości, wyszczuplanie twarzy, sylwetki i innych wizualnych aspektów. Potem dochodzą wyreżyserowane sytuacje pięknie podane śniadania, bogate życie towarzyskie, 100 dni wolnych na wakacje w roku „po co pracować, lepiej podróżować”, 24/7 na siłowni, bio lifestyle i wiele innych. Każdy ma swoją insta osobowość, insta styl, insta perfekcyjne życie, insta lifestyle  w pewnym sensie jesteśmy przy tym anonimowi, więc tylko część naszych followersów jest w stanie zweryfikować autentyczność naszej insta persony i właściwie nie widzę w tym często „sztucznym” i wyreżyserowanym pięknie nic złego.

Pojawia się jednak wątek podróży, zdecydowana większość insta person to podróżnicy do tej grupy należą profesjonaliści, entuzjaści, okazjonalni podróżnicy, laicy, oszuści i firmy. Przeanalizujmy temat z bliska, profesjonaliści to osoby żyjące z podróżowania albo fotografują innych, albo są głównym tematem zdjęć,  zawsze wiedzą jaką przyjąć pozycję, skąd wziąć odpowiedni strój, co się najlepiej sprzedaje, co dostaje najwięcej lików, gdzie są hot photo insta spots, mają swój travel network, z którym wzajemnie się wspierają i zwiększają ilość odbiorców, te osoby często zajmują się również promocją miejsc, miast, hoteli, restauracji przez co stają się również influencerami (infulencer zaczyna się od 700 followersów). Entuzjaści to osoby, które kochają podróże, gdyby mogli to spędzili by większość swojego czasu podróżując, ale mają inne zobowiązania, poza tym. Okazjonalni podróżnicy to właściwie osoby wyjeżdżające na wakacje raz lub dwa razy w roku. Laicy to osoby podróżujące rzadko, często w niezbyt odległe miejsce, ale gdy już pojadą na wakacje to chętnie chwalą się browarem na plaży w Jęczydole. Oszuści ściągają zdjęcia od innych i publikują je jako własne. Zostają też firmy, dla których kluczowe jest wyreżyserowanie insta zdjęć w celu przyciągnięcia jak największej ilości klientów.

W przypadku profesjonalistów, entuzjastów czy firm oferujących podróżnicze usługi „wykreowany świat” staje się dużo bardziej znaczący niż pozostałe mało autentyczne lub wyretuszowane personalne zdjęcia. Ich twórczość często decyduje o naszych następnych planach na wakacje, na miesiąc miodowy czy rocznice, dodajemy je do swoich bucketlists, odkładamy na nie nasze złotówki i czekamy aż w końcu przyjdzie ten dzień i nasz długo wyczekiwany wyjazd. Dojeżdżamy na miejsce i jesteśmy nim po prostu rozczarowani, nie dlatego, że miejsce jest mało atrakcyjne tylko dlatego, że oczekiwaliśmy czegoś zupełnie innego. Bardziej kolorowych budynków, bardziej lazurowej, szafirowej lub turkusowej plaży, większej rafy koralowej, lepszego jedzenia czy standardów, bo na Instagramie wyglądało to inaczej (lepiej). Po powrocie do domu sami trzymamy się tej wersji, że było świetnie, bo przecież trzeba utrzymać dobry wizerunek i pokazać jak było wspaniale więc sami wrzucamy zdjęcie z filtrem, który najlepiej podkręci atmosferę miejsca nie myśląc o tym, że być może właśnie zachęciliśmy wiele osób aby pojechać w to urocze chociaż mocno przereklamowane lub wyphotoshopowane miejsce.

Niejednokrotnie jako podróżnik doświadczam tego przykrego uczucia, którym jest rozczarowanie na różnych płaszczyznach, przede wszystkim dlatego, że w social mediach wyglądało to zdecydowanie lepiej.  Cinque Terre, Werona, Malediwy, Miami, Burano, Murano, Ateny, Dresden, Positano, Pisa, Wodospad Niagara, Czerwona Plaża w Santorini, Times Square, Bagan, to tylko niektóre z popularnych miejsc, które podbijają serca w mediach społecznościowych stają się nowymi hot insta miejscami, ale wcale nie zachwycają i nie zapierają tchu w piersiach jak oczekiwaliśmy.

W tym artykule nie chodzi o nagłe hejtowanie wszystkiego co jest insta czy Facebook related, nie chodzi też o to jaki masz aparat i czy akurat złapałeś/aś dobre światło przy robieniu zdjęć tylko o zwrócenie uwagi jak bardzo media społecznościowe takie jak Instagram, zmieniły nasze podróżnicze doświadczenia, niekiedy stawiając oczekiwania tak wysoko, że zamieniły ekscytację danym miejscem w rozczarowanie z nutką goryczy. Podróżujmy więc prawdziwie tak, żeby nie zrażać innych do podróżowania i samemu wciąż czerpać z tego jak największą przyjemność.

 

 

Post Author
Pam
Podróżuję odkąd byłam mała, moje pierwsze wspomnienia z dzieciństwa sięgają do dnia gdy miałam 3 latka i byłam w drodze na francuskie wybrzeże. Kiedy miałam 17 lat przeprowadziłam się do Stanów gdzie mieszkałam ze wspaniałą amerykańską rodziną i gdzie chodziłam do liceum w Ohio. Decyzja o wyjeździe do Stanów wpłynęła na całe moje późniejsze życie. Między innymi na decyzje o studiach w Warszawie, Paryżu, Amsterdamie, o przeprowadzce do Wiednia, później do Mediolanu, a także nieustających podróżach. Podróżuję w każdy możliwy dzień, to stało się moją największą pasją i stylem życia. Byłam już w 20 krajach, 134 miastach i mieszkałam w 6 państwach. Wierzę, że najważniejsze w życiu i w podróży jest znalezienie ludzi, którzy są tak samo pozytywnie zakręceni jak my. Znalezienie takich ludzi to prawdziwy skarb i nie mogłabym być bardziej szczęśliwa, że posiadam taki. Dlatego też wierzę, że nasze przygody i wspomnienia w dużej mierze zależą od ludzi, których poznajemy w podróży.

Comments

20 Comments
  1. posted by
    Sylwia
    Lis 11, 2017 Reply

    Również zauważyłam taką tendencję, nie dotyczy niestety tylko podróżowania, ale właściwie każdej sfery życia: wyglądu, macierzyństwa, a nawet sposobu odżywiania. Idealne życie istnieje tylko za szybkami naszych smartfonów…

  2. posted by
    Meriska92
    Lis 12, 2017 Reply

    Faktycznie jest coś na rzeczy:)

  3. posted by
    wikibam
    Lis 12, 2017 Reply

    Bardzo interesujący post 🤔

    w-slowach-zakochana.blogspot.com

  4. posted by
    Magda
    Lis 12, 2017 Reply

    Ależ tu u was pięknie i inspirująco! Z przyjemnością zostaję na dłużej! 🙂

  5. posted by
    addicted to passion
    Lis 12, 2017 Reply

    Hmmm…a ja myśle, że jeśli ktos wraca z wakacji rozczarowany miejscem, to jest to tylko i wylacznie jego wina, bo nie przygotował sie do podrozy wystarczajaco dobrze. Przeciez nie mozna podjac decyzji o pojechaniu w dane miejsce przez pryzmat jednego zdjecia na instagramie. Ja kazde miejsce ktore planuje odwiedzic googluje a tam w 90% wyskakuja amatorskie zdjecia. Poza tym podrozowac tez tzreba umiec. Nie pchac sie w szczycie sezonu gdzie turystow jest wiecej niz mrowek, szukac dobrego swiatla do zdjec, a nie robic w samo poludnie. Poprzegladac opnie na temet hoteli czy restauracji a nie isc do pierwszej lepszej na rynku. Twoje przyklady zdjec ladnych i brzydkich to juz w ogole dla mnie porazka, zrobione przy innym swietle, o innej porze roku, czy z innej perpektywy. Nie wiem skad sie wzielo to niezadowolonie z wlasnych zdjec i porywnywanie do tych zrobionych przez profesjonalistow. Tak jakby kazdy musial umiec robic piekne zdjecia. Fotograf to zawod jak kazdy inny, tego trzeba sie nauczyc, wiec tez nie ma sie co dziwic, ze ktos sobie pstrykna fotke pod swiatlo i wyszla mu szara, a fotograf siedzial w tym miejscu dwie godziny, ze statywem, profesjonalnym sprzetem i czekal na wlasciwe swiatlo. Nie wspominajac o tym, ze najpierw przez kilka lat studiowal jak wykonywac dobre zdjecia. Dla mnie to troszke niezrozumiale. Bylam w wielu wymienionych przez ciebie miejsccah i zadne z nich mnie nie rozczarowalo. A to ze ktos naoglada sie zdjec z malediwskich resortow a pozniej jedzie na jakas lokalna wyspeke przy Male to tez moze miec pretensje do samego siebie, bo wybral niewlasciwe miejsce.

  6. posted by
    Sylwia
    Lis 12, 2017 Reply

    Oczywiście. Każdy chciałby pokazać się z jak najepszej strony, a jaka jest rzeczywistość wie tylko on sam i kilka najbliższych mu osób.

  7. posted by
    Laila
    Lis 12, 2017 Reply

    Również uwielbiam podróżować, jednocześnie prowadzę bloga i instagrama, co wiąże się z robieniem dużej ilości zdjęć i publikacją ich. O ile Twój przykład w Barcelonie rzeczywiście świetnie ukazuje ten problem, tak mam wrażenie, że ja nie doświadczam takiego rozczarowania i zakłamania. Przede wszystkim wydaje mi się, że tak perfekcyjnie przerobione i „dopieszczone” zdjęcia mają jedynie profesjonaliści lub już bardzo znani influencerzy. Ja, jadąc gdzieś, przeglądam zdjęcia z danego miejsca na instagramie, gdzie wstawiają je zwykli ludzie i zdjęcia często są dużo gorsze niż klimat miejsca na żywo. A Cinque Terre na zdjęciu po lewej jest równie piękne jak na tym po prawej. Być może to kwestia obycia wśród zdjęć, brania poprawki na filtry, jednak moim zdaniem w każdym miejscu jest coś pięknego, a to, że na zdjęciach możemy uchwycić je jeszcze lepiej i pokazać z lepszej strony, nie jest niczym złym.

  8. posted by
    traveLover
    Lis 12, 2017 Reply

    Cześć 🙂 Fajnie, że dzięki grupom fejsbookowym mogę odkrywać kolejne blogi zakręconych podróżniczek 🙂 To prawda, że nie wszystko wygląda w rzeczywistości tak, jak na Instagramie.. jednak mimo to, czy nie warto tych miejsc zobaczyć? Mnie się marzą Stany, w tym Miami, uwielbiam rownież dzieła Gaudiego… Myślę, że o wyborze destynacji musi decydować nasze serducho i konkretny powód dla którego chcemy odwiedzić dane miejsca. Pozdrawiam 🙂

  9. posted by
    Na Rozdrożu
    Lis 12, 2017 Reply

    Uważam, że przede wszystkim trzeba pamiętać, że zdjęcie to tylko obrazek – udoskonalony, wyretuszowany tak aby wyglądał jak z bajki i zapewnił morze lajków oraz odpowiedni zasięg. Niewiele jest takich fotografii które oddają prawdziwy klimat miejsca, wszystko też zależy od np. Pory roku. Ja sama kilkakrotnie już rozczarowałam się miejscem gdyż na zdjęciach widziałam mały raj, a potem po przyjeździe do danego miejsca na usta cisneło mi się tylko „Co to k*** jest?”. Do dzisiaj zastanawiam się gdzie jest El popo, którego tak żekomo wspaniale widać z Choluli. 🤣

  10. posted by
    Nina
    Lis 12, 2017 Reply

    Post w większości bardzo trafny, ale czy jest sens tak tępić Insta i inne media społecznościowe (że nie sobą w nich jesteśmy… ponoć)? W końcu do tego one w pewien sposób służą – tworzymy swoje lepsze ja, nie do końca w nie wierzymy, ale jakoś tam chowamy się w jego zbroi. Co do podróży, to wydaje mi się, że wszystko zaczęło się niestety (tak, tutaj olbrzymie niestety) wraz z pojawieniem się ogromnej liczby tanich lotów, możliwości taniego noclegu i… internetu, gdzie każdy może mieć swój, każdy może być profesjonalistą, każdy może tak przerobić zdjęcie, by było cudem sztuki fotograficznej…

  11. posted by
    Magda
    Lis 12, 2017 Reply

    Jak zawsze są dwie strony medalu. Niektórzy po prostu robią fenomenalne zdjęcia, inni retuszują, ale są i tacy co z najpiękniejszych miejsca nic nie wycisną. Temat rzeka 🤔 a najbezpieczniej jadąc w nowe miejsce czerpać informacje z różnych źródeł.

  12. posted by
    Magda | Eat Me Drink Me
    Lis 12, 2017 Reply

    Oj też doświadczyłam takiego rozczarowania. Wiele miejsc na zdjęciach wygląda genialnie, ale gdy już tam jesteśmy to jednak trochę inaczej. Na szczęście zdarzają mi się również rozczarowania w drugą stronę – np. kiedy jestem w jakimś totalnie zwykłym miejscu i jest genialne światło i wszystko wygląda super, robię zdjęcie i klops. Na fotkach czasami też nie da się oddać czegoś co widzimy 🙂
    Ja ostatnio więcej czasu spędzam robiąc zdjęcia i je edytując (robię w rawach, więc muszę te zdjęcia wywołać i nadać im kolor, ustawić balans bieli itp) i zastanawiam się często, czy to zdjęcie nie jest trochę oszukane, kiedy nie wszystko wyjdzie ok, a ja zrobię je tak, że będzie wyglądało wow! 🙂 Dzięki temu też widzę, że fotografia się mega rozwija i już nie chodzi tylko o robienie zdjęć, jak było w przypadku analogów, a ważniejsza jest obróbka 🙂 Fakt, że przez to wiele zdjęć jest mega oszukanych – zdjęcia z biur podróży to kosmos, oglądając miałabym ochotę pojechać w każde miejsce, a na miejscu wiadomo – woda mniej niebieska, a z palmy opadają liście i nie ma kokosów 😀

  13. posted by
    Leszek
    Lis 13, 2017 Reply

    Zdjęcie to tylko zdjęcie, nie zastąpi ono wrażeń odbieranych naszym wzrokiem w miejscu w którym jesteśmy. Świat jest taki piękny , że wychodząc z domu i patrząc na niego możemy zachwycić się lub zamknąć oczy z odrazy. Zdjęcia są tylko subiektywnym wyobrażeniem rzeczywistości i każdy z nas i tak zobaczy na nich zupełnie co innego.

  14. posted by
    Marek Knappe
    Lis 13, 2017 Reply

    Ja moze powiem to od strony fotograficznej, jest mnsotwo zdjec ktore uwielbiam z roznych miejsc, nawet tych co mam blisko siebie – ale trzeba tam byc w jednym dniu na 1000 – i znam ludzi ktorzy jak fotografuja gory to potrafia wspiac sie na jakis szczyt 6 razy tylko dlatego ze liczyli na lepszy efekt/lepsza pogode – i tylko jedno z tych 60 zdjec – wyladuje na insta – jaka jest szansa ze akurat ty trafisz na dokladnie taki sam piekny moment?

  15. posted by
    Grzegorz/ Podróże bez ości
    Lis 13, 2017 Reply

    Bardzo dobrze Ciebie rozumiem, gdyż coś podobnego przeżyłem na Bali i wyspach Gili. Po tym co czytałem i oglądałem na temat tych wysp, moje oczekiwania były bardzo wysokie. Na miejscu okazało się jednak, że nie jest tak pięknie, jak to większość opisuje. Po powrocie mój tekst miał w skrócie wyglądać „nie jeździe tam!” Postanowiłem jednak zrobić coś innego, a mianowicie opisać całą podróż dzień po dniu, bez upiększania, z opisem miejsc, które wyglądają jak śmietnik i sposobami, w jaki Balijczycy oszukują turystów. Wiem, że w ten sposób pomogłem kilku osobom uniknąć pułapek, i chyba o to chodzi.

  16. posted by
    Kindzerr
    Lis 13, 2017 Reply

    Nigdy nie patrzyłam na to od tej strony, ale chyba rzeczywiście jest w tym dużo prawdy. Szczególnie oglądając zaprezentowane w przez Ciebie w tym poście zdjęcia.

    http://kinga-wajman.blogspot.com

  17. posted by
    Olka
    Lis 13, 2017 Reply

    Szczerze mówiąc mam wrażenie, że ten wpis to trochę „dużo hałasu o nic”. Bo większość osób ogarnia jednak, że 90% zdjęć z insta czy facebooka, to kreacja a nie odwzorowanie 1:1 rzeczywistości. I ta kreacja się świetnie sprzedaje i podoba ludziom, bo inaczej by jej nie lajkowali, dzielili się nią z innymi itd. Ja nigdy nie doznałam opisywanego przez Ciebie rozczarowania, bo po prostu nigdy nie zakładam, że to co oglądam w sieci to 100% prawda. A poza tym, staram się obserwować w sieci te osoby, które nie ubarwiają rzeczywistości.

  18. posted by
    Irmina
    Lis 13, 2017 Reply

    I dlatego właśnie irytuje mnie jak szczerze piszę, że gdzieś atrakcje były do dupy, a inna osoba ciężko się oburza, że jak tak mogę, przecież tam jest pięknie. Po to mamy oczy, żeby samemu zadecydować czy coś się nam podoba czy nie, a będąc blogerem i to podróżniczym, to nasz obowiązek, żeby zamiast rzygania tęczą oferować prawdę.
    Te niektóre zdjęcia na Insta czy FB mnie po prostu dobijają. Wiadomo, osoby działające w sieci/robiące zdjęcia mniej więcej wiedzą czy fotki są po ostrym liftingu czy nie, ale mimo wszystko… Chyba najbardziej rozbrajają mnie zdjęcia śniadań z pierdyliardem składników. No serio?:D Jesz tak codziennie?:D

    „chętnie chwalą się browarem na plaży w Jęczydole” <3

  19. posted by
    WaniliowaDama
    Lis 14, 2017 Reply

    Wyretuszowane zdjęcia wyglądają pięknie i zachęcająco, bardzo fajnie się je ogląda, działają na wyobraźnię itd, ale niestety jest to swego rodzaju oszustwo i w spotkaniu z rzeczywistością możemy się bardzo rozczarować.

  20. posted by
    Natalia
    Lis 15, 2017 Reply

    Na pewno jest coś w tym co napisałaś, jednak wydaje mi się, że jeżeli dobrze przygotujemy się do podróży, a nie będziemy ślepo wierzyć w to, co sprzedaje nam Instagram, to nie będziemy rozczarowani. Trzeba mieć własny mózg i głowę i brać na wiele aspektów poprawki. Jeżeli ktoś wybiera się w dane miejsce tylko dlatego, że spodobał mu się klimat jakiegoś zdjęcia na Instagramie, albo obrazek który zobaczył na Facebook’u to w pewnym sensie sam jest sobie winny… z drugiej strony, z każdego miejsca da się wyciągnąć jakieś pozytywne wspomnienie 😉

Leave A Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

More beautiful photos of our trips

Join to Instagram
Inline
Inline