Podróżowanie psuje ludzi?

Cały czas słyszymy o tym jak bardzo podróżowanie rozwija, poszerza horyzonty, jak wiele można się nauczyć podróżując, zdobyć wiedzę, której nigdy żadna szkoła nie zagwarantuje. Z każdej strony zalewają nas informacje i oferty wyjazdów zagraniczno-edukacyjnych. Ale czy kiedykolwiek, ktokolwiek pomyślał o tym, że podróżowanie również „psuje” charakter i sposób postrzegania świata? Odkrywanie świata rozwija nas przede wszystkim, kiedy jesteśmy początkującymi podróżnikami, bo mamy możliwość poznawania nowych krajów, kultur, nowych miejsc, zachwycających widoków czy niesamowitych znajomości.

Czy zastanawialiście się co się dzieje po kilku latach?

Nowe miejsca zaczynają być podobne do tych już odwiedzonych wcześniej, zapierające dech w piersiach widoki (według przewodników turystycznych) nie są już tak „niesamowite”, panorama miasta z punktu widokowego przypomina nic innego jak tylko grafikę z Internetu, a muzea wydają się być wszędzie takie same.

Obalmy mity Niagary i Toronto. Są to dość popularne miejsca dla turystów przyjeżdżających do USA. Wiele o nich słyszałam i sama również wybrałam się tam na road trip czyli wycieczkę samochodową. Niagara Falls to jeden z najbardziej rozpoznawanych wodospadów na świecie, znajduje się na granicy USA i Kanady, niemal 50-metrowe kaskady wody już od wielu lat przyciągają turystów. Takie informacje możemy przeczytać na forach internetowych i stronach biur podróży, obiecują nam niezapomniane przeżycia i zapierające dech w piersiach widoki.

A jak jest na prawdę?

Niagara nie jest to ani najwyższy wodospad na świecie, ani najbardziej spektakularny, a natłok turystów sprawia, że w rezultacie kompletnie nic nie widać. Nasuwa się pytanie czy naprawdę nie jest to nic specjalnego czy może widząc bardziej okazałe cuda natury, Niagara nie robi już żadnego wrażenia?

Skonfrontowałam swoją opinię z moimi przyjaciółmi i okazało się, że nikt z moich amerykańskich znajomych nigdy tam nie był! Na pytanie „dlaczego” odpowiedź była prosta „a po co”? Przecież to nic specjalnego”. Idealnie pasuje tu porównanie do Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie, jako osoba, która mija go codziennie nigdy nie wjechałam na 30 piętro „a po co”? Przecież to nic specjalnego”.

Kolejnym punktem wycieczki było Toronto. Nie mogłam doczekać się, żeby tam pojechać. Będąc w USA tak długo, wiele razy zastanawiałam się jak wygląda rzeczywistość po drugiej stronie granicy. Jednak i tym razem się rozczarowałam. A może już jestem „zepsuta” przez podróżowanie?! Spacer po mieście, kolejny kościół, kolejny „najstarszy” uniwersytet, akwarium, wieża widokowa, kolejny podświetlany napis z nazwą miasta (na wypadek gdybym zapomniała, gdzie jestem;). Betonowa dżungla jakich jest wiele a porównując ją do tak unikatowych miast jak Nowy Jork, Paryż, Londyn, Bangkok czy Hong Kong niestety nie zachwyca kompletnie niczym.

Jak najbardziej zachęcam do odwiedzenia Niagary i Toronto, zobaczenia tej części świata na własne oczy i subiektywnej oceny. Zastanawia mnie tylko czy istnieje punkt w życiu podróżnika, po przekroczeniu, którego patrzy się krytycznie na większość atrakcji. Kiedy widziało się już tak wiele, że te mniejsze miejsca są kompletnie nieatrakcyjne. A potrzebę rozwoju definiują tylko i wyłącznie skrajności oraz coraz bardziej nieznane i niebezpieczne zakątki świata. W końcu czym jest Pustynia Błędowska, jeśli spędziłam dwa dni na Saharze? Jak zachwycić się Berlinem, skoro przez rok mieszkałam w Nowym Jorku? Jak porównać relaks w Turcji do relaksu w Tajlandii? Poziom rozwoju technologicznego w Warszawie a w Hong Kongu? Ja zdecydowanie wolę odkrywać mniej znane miejsca na własna rękę, niż powielać utarte turystyczne szlaki.


 

 

 

 

Post Author
Kate
„W życiu chodzi o poznawanie niesamowitych ludzi i o niekończące się przygody” kierując się tym mottem już od wielu lat podróżuję po świecie. Londyn, Paryż, Barcelona, Nowy Jork, Miami, Bangkok, Kuala Lumpur czy Hong-Kong, jest jeszcze tak wiele miejsc do odkrycia i tak wielu świetnych ludzi do poznania! Niekiedy moja podróż zajmuje tydzień, a czasami jest to cały rok. Podróże to zdecydowanie moja największa miłość, która kształci rozwija i poszerza horyzonty. Dzięki ludziom napotkanym podczas wyjazdów, poznaje nowe kultury, nowe tradycje oraz języki. Stają się oni członkami mojej podróżniczej rodziny i automatycznie poszerza się krąg krajów do odwiedzenia. Uwielbiam odkrywać nowe miejsca w takim samym stopniu jak nowe osobowości. Jest to fascynująca przygoda, mnóstwo zabawy, niekiedy ważna lekcja pokory oraz próba charakteru.

Comments

29 Comments
  1. posted by
    Zołza z kitką
    Cze 21, 2017 Reply

    Ze mną jest chyba coś nie tak – Niagara już na zdjęciach bardzo mi się podoba! 😀 Na żywo to już w ogóle bym z entuzjazmu skakała 😉

  2. posted by
    Danka
    Cze 21, 2017 Reply

    Ja lubię wodospady w każdej postaci, tej z Niagary i tej z Kamieńczyka.

  3. posted by
    Łukasz Ferenc
    Cze 21, 2017 Reply

    Bardzo ciekawy punkt widzenia. Mieszkam prawie dwa lata w Londynie i ciężko przychodzi mi „jaranie sie” miastami. No właśnie, bo wiele rzeczy to nic specjalnego. 🙂

    Czyzby podróże były przereklamowane? 🙂

  4. posted by
    szymka
    Cze 23, 2017 Reply

    Och cudnie wygląda wodospad :*:*:*!!!!!! Powiem C, że też zwiedziałam parę miast rzeczywiśce, wiele z nich nie zachwyca. Co innnego w telewizjji i google co innego na żywo…

  5. posted by
    Iwona
    Cze 24, 2017 Reply

    A ja sądzę, że wyobrażamy sobie Bóg-wie-co i chcemy mega wrażeń; wyobrażamy sobie, co będziemy czuć znajdując się w danym miejscu. A tymczasem wszędzie gdzie się człowiek nie ruszy jest COŚ ciekawego. Jakaś jedna rzecz- wystarczy mieć otwarte oczy i serce.
    Pamiętam jak „obrzydł” mi katalogowy widok Santorini. Kilka lat temu pojechaliśmy tam jednak z powodu bardzo atrakcyjnej ceny. Gdy stanęłam na górze w Firze i spojrzałam w dół na tę kaskadę powciskanych w skałę białych domków, hoteli, a w tle niezłomny błękit morza…. łzy cisneły mi się do oczu. Byłam urzeczona cudem stworzenia (woda, niebo) i determinacją oraz wyobraźnią ludzką.

    • posted by
      Kate
      Cze 24, 2017 Reply

      Dokładnie! Kolejnym aspektem jest umiejętność doceniania małych rzeczy, jeśli nie cieszą nas małe przyjemności, nie zachwyci nas też niekiedy spektakularne zjawisko czy też widok. 🙂

  6. posted by
    Dorothy Schwalk
    Cze 24, 2017 Reply

    Dusza podroznika bedzie szczesliwa wszedzie, choc z pewnoscia sa miejsca, ktore chcemy poznac bardziej lub do ktorych chcemy wracac 🙂

  7. posted by
    PatTravel
    Cze 24, 2017 Reply

    Byłam w prawie 70 krajach na świecie, widziałam setki miast, niezliczone ilości tzw. atrakcji turystycznych i nie mam poczucia, że coś we mnie się zepsuło. Nazwałabym to większą świadomością, a to że mnie wszystko na równi nie ekscytuje to tylko pozytywny objaw niezależności w myśleniu.

  8. posted by
    august
    Cze 24, 2017 Reply

    Podróżować trzeba z głową. Zawsze przed wizytą w nowym miejscu dużo czytam na temat jego historii i architektury i dzięki temu wiem, dlaczego to miejsce jest unikatowe.

  9. posted by
    Marianna in Africa
    Cze 24, 2017 Reply

    Ciekawy punkt widzenia. Zgodzę się tylko częściowo – coś jest w tym, że jak już się trochę widziało, to trudno uniknąć porównywania. Ja nazywam to uczuciem przesytu. Miałam tak na przykład po kilku latach częstego jeżdżenia na safari. W pewnej chwili odkryłam, że nawet widok słoni, które uwielbiam, już mnie tak nie ekscytuje, jak kiedyś. Zrobiłam sobie wtedy dość długą przerwę i gdy ponownie znalazłam się w parku narodowym, w otoczeniu dzikich zwierząt, znów poczułam, że to coś naprawdę wspaniałego i niepowtarzalnego. Kiedyś też czułam, że mało które miasto w Europie może mnie czymś jeszcze naprawdę zaskoczyć, ale po pięciu już latach z dala od tych klimatów, strasznie za nimi tęsknię i marzy mi się nawet wycieczka do Pragi, bo już tyle lat nie byłam 😀 Zgadzam się też z Iwoną – ważne jest, by mieć świadomość, iż każde miejsce jest na swój sposób unikalne, i by umieć to docenić.

    • posted by
      Kate
      Cze 24, 2017 Reply

      Żeby za szybko się nie znudzić i nie popaść w rutynę potrzebne są zmiany i kontrasty. Staram się za każdym razem odwiedzać nowe miejsca, które są skrajnościami. Z Nowego Jorku do Tajlandii, na początku nie mały szok kulturowy, ale za to jak bardzo docenia się to co się ma na codzień 🙂

  10. posted by
    Rafał
    Cze 24, 2017 Reply

    Czasami chociażby podróżując po Polsce jestem zdziwiony, że są u nas takie ładne miejsca, jednak mimo to nie są one tak znane na szerszą skalę.. Zasada, która dotyczy każdej dziedziny życia, moim zdaniem ma zastosowanie i tutaj, tam gdzie większość tam racji nie ma czyli te miejsca najbardziej znane wcale nie są najpiękniejsze, a piękno też jest subiektywne. Dlatego też uważam, że lepiej zwiedzać, ale na własną rękę, a nie tam gdzie jeździ większość.

  11. posted by
    Agnesssja
    Cze 24, 2017 Reply

    Cudowne zdjęcia! A szczególnie to pierwsze bardzo mi się podoba:)!
    Co powiesz na wspólną obserwację? Pozdrawiam
    agnesssja.blogspot.com

    • posted by
      Gosia Ostrowska
      Cze 26, 2017 Reply

      Piękne zdjecia. A mi postępowanie nie znudzi się nigdy a teraz z dzieckiem to inny wymiar podróży.

  12. posted by
    Ula z prostoofinansscj
    Cze 24, 2017 Reply

    Uwielbiam odkrywać nowe miejsca. Nie muszą być znane byle mnie się podobały. Ale również lubię wracać do moich miejsc 🙂 na szczycie Szczelińca mogę przesiedziec każdy zachód słońca.

  13. posted by
    Bogusława Pawłowska
    Cze 24, 2017 Reply

    Niesamowicie zazdroszczę, fantastyczne miejsce! <3

  14. posted by
    Chadonistka
    Cze 24, 2017 Reply

    Ja myślę, że podróżowanie nie psuje ludzi. 🙂 Tak się zepsuć można w każdej sytuacji. Pamiętam, jak widziałam kilka lat temu pewien Ogród Botaniczny, podobno bardzo fajnie zrobiony. Naobiecywałam sobie Bóg wie czego i… wcale mi się nie podobało! Byłam w o wiele lepszych parkach niż ten ogród, wiesz? Myślę więc, że dużą rolę grają tutaj oczekiwania i nastawienie a nie samo zobaczenie wielu ciekawych miejsc.

  15. posted by
    Bielecki.es
    Cze 25, 2017 Reply

    Niestety rozochoceni zdjęciami w folderach czy na stronach internetowych nie zwracamy uwagi na to, że są one często „pompowane” w programach do obróbki grafiki. Potem jedziemy w miejsce ze zdjęć to jesteśmy rozczarowani – tak to najczęściej wygląda. Dlatego sam staram się raczej nie zagłębiać się w zdjęcia miejsc, do których się wybieram. 😉

  16. posted by
    Monika z Bebe Talent
    Cze 25, 2017 Reply

    Mam wrażenie, że nie bez winy są tu obecne możliwości fotograficzne – coraz doskonalszy sprzęt, mnóstwo aplikacji i filtrów upiększających. Naoglądamy się takich stuningowanych fotek, a potem, kiedy pojedziemy do miejsca, widzianego na zdjęciach w necie, czy piśmie podróżniczym, mamy wrażenie, że nie jest takie efektowne, jak myśleliśmy.

  17. posted by
    blogierka
    Cze 25, 2017 Reply

    Coś w tym jest- ja nigdy nie wjechałam na PKIN-bo po co ;).
    Aletych wojaży to Ci zazdroszczę! Co przez rok robiłaś w USA?:)

    • posted by
      Kate
      Cze 25, 2017 Reply

      Dziękuję! Studiowałam, trochę pracowałam, ale głównie to podróżowałam i świetnie się bawiłam. Poznałam niesamowitą grupę ludzi, którzy stali się moja amerykańska rodzina, bez której nie wyobrażam sobie już życia 🙂 Dlatego powrót do USA będzie bardzo soon! 😉

  18. posted by
    AMSOFF
    Cze 25, 2017 Reply

    Ja też uważam, że lepiej jeździć w miejsca mniej znane, bo mamy pewność, że olbrzymia grupa turystów nie będzie psuła nam nerwów i że na pewno przeżyjemy niezapomnianą przygodę. Pozdrawiam 🙂

  19. posted by
    Katarzyna
    Cze 25, 2017 Reply

    Super że piszesz bezpośrednio i szczerze:)

  20. posted by
    Helena Rojek-Osowska
    Cze 25, 2017 Reply

    Bardzo dobre postrzeżenie. Dlatego ja gdy udaję się do nowego miejsca staram się poznawać je dość nieszablonowo. Nie biegnę z bananem na twarzy do atrakcji, które oferuje biuro podróży czy przewodnik podróżnika. Raczej wybieram się w miejsca, które natrafię zupełnie przypadkiem. Bądź pytam miejscowych, którzy proponują co warto zwiedzić. 😉

  21. posted by
    Monika Kilijańska
    Cze 25, 2017 Reply

    Ja podczas wycieczek lubię sama ustalać sobie co chciałabym zobaczyć i właściwie zawsze jestem zadowolona. Nie zawsze są to główne atrakcje. A te główne czasem wcale nie są z bliska fajne (osobiście Wieża Eiffela dla mnie jest kupą pospawanego złomu i tylko z daleka ładnie wygląda)

  22. posted by
    Kamil
    Cze 25, 2017 Reply

    Kak ro zawsze bywa to prawda lezy po srodku – jak dla mnie oczywiscie. Jednak wiem o co chodzi.

  23. posted by
    Agnieszka
    Cze 26, 2017 Reply

    Coś w tym jest – kiedyś dużo częściej podobały mi się jakieś miejsca, zwłaszcza miasta. Chociaż góry niezmiennie mnie zachwycają, nawet te mniejsze. Co do Toronto i Niagary – miasto w ogóle nie zrobiło na mnie wrażenia, a z Niagarą najbardziej kojarzy mi się tłum ludzi.

  24. posted by
    LiliEss
    Cze 26, 2017 Reply

    No to ja w takim razie jestem na samym początku drogi. Dla mnie każda podróż jest fajna i każde miejsce niepowtarzalne. Nie doszukuje się podobieństw staram raczej skupić uwagę na nowych doświadczeniach które zbieram w nowych miejscach.

  25. posted by
    Połącz Kropki
    Cze 28, 2017 Reply

    Chyba teraz mam coś podobnego. Ciężko mnie zaskoczyć, bo większość miejsc wydaje mi się podobna i już coraz częściej mi się zachwycić. Kiedy zaczynałam podróżować fascynowało mnie wszystko:)

Leave A Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

More beautiful photos of our trips

Join to Instagram
Inline
Inline