O niezwykłej włoskiej znajomości

Mieszkając za granicą poznajemy wielu ludzi, niektórzy z nich stają się nam bardzo bliscy, zdarza się, że nawet mamy poczucie jakby to była nasza nowa rodzinna. Wielu z Was pomyśli sobie teraz, że brzmi to nieco śmiesznie, ale prawdą jest to, że jeśli wyprowadzamy się za granicę to jesteśmy tam zupełnie sami. Dlatego tworzymy sobie powoli nowy krąg znajomych, którzy zazwyczaj też są z zagranicy i tak nie tylko zacieśniamy więzi, ale stajemy się dla siebie nawzajem codziennością. Nigdy nie spodziewałam się, że coś podobnego może zdarzyć się w opisanej poniżej historii.

Był sobotni wieczór, koniec kwietnia wracam do domu po całym dniu chodzenia na Targach Designu w Mediolanie. Otwieram drzwi do domu widzę małe zielone stworzonko na parapecie mojego okna. Nie myśląc zbyt długo otwieram okno. Stworzonko wchodzi, zaczyna się przytulać, prosi o uwagę, zadomawia się w moim mieszkaniu jakby to była zupełnie normalna sprawa. Kupiłam pokarm i tymczasowe mieszkanko, ale co by tu teraz zrobić szczególnie, że w poniedziałek wylot do Amsterdamu.

Wywieszam ogłoszenie dookoła budynku. Godzinę później puka starsze małżeństwo mieszkające dwa piętra pode mną mówiąc, że oni już dwa takie „zielone” przygarnęli, dokupili trzecie więc w sumie czwarte też mogą przygarnąć. Nagle staje się coś zupełnie niewytłumaczalnego, stwierdzam, że wcale nie chcę się „zielonego” pozbyć. Grzecznie odpowiadam, że w takim razie przemyślę, ekstra, że wpadli odezwę się jutro.

Dziewiąta rano dzwoni telefon, no kurczę bądźmy ludźmi jest niedziela, śpię dalej. Dziesiąta rano dzwonek do drzwi, przyszła starsza pani z wczoraj, z klatką, smakołykami i wodą mówiąc, że to dla mnie. Ja znowu, że może w takim razie weźmie „zielonego” na te dwa tygodnie?

Starsza Pani z uśmiechem od ucha do ucha, wzięła „zielonego” wsadziła do klatki, powiedziała, że nie ma sprawy i wyszła. To był dla mnie tak smutny moment jakby ktoś ukradł mi coś bardzo cennego. Po prostu wzięła i wyszła.Na szczęście starsza Pani oddała „zielonego” w całości. Czemu więc piszę o tym wydarzeniu?

„Zielony” to tak właściwie papuga falista nazywa się Ezi, to samiczka. Dwa dni przed jej przylotem, przyjaciel chwalił się, że też znalazł jedną i dokupił drugą papużkę, żeby ta pierwsza nie czuła się samotnie. Powiedziałam mu wtedy, że nigdy nie chciałabym mieć w domu żadnego ptaka, bo jest to dla mnie zupełnie niehumanitarne zachowanie (nie jego per se), ale zabieranie tego typu zwierzętom ich naturalnego środowiska i możliwości życia na wolności zawsze uważałam za złe. Doszedł jeszcze jeden główny problem co zrobić z Ezi podczas wszystkich moich podróży? Tym problemem postanowiłam martwić się później. Nidy nie sądziłam, że „zielony” może skraść moje serce, uwagę, myśli, że coś takiego może po prostu do Ciebie przylecieć, wejść Ci do domu i zabrać całą Twoją uwagę.

Ezi nie jest zwykłą papugą. Ta papuga imprezuje najdłużej ze wszystkich, stepuje,  podróżuje ze mną i nie ma problemów z przystosowaniem do nowych miejsc. Przez 90% czasu jest poza klatką i kumpluje się ze wszystkimi i wszystkim. Polecam wszystkim chociaż raz nie stać obojętnie i gdy los nas coś „przysyła” po prostu otwórz swoje drzwi i zobacz co się stanie.

 

 

 

Post Author
Pam
Podróżuję odkąd byłam mała, moje pierwsze wspomnienia z dzieciństwa sięgają do dnia gdy miałam 3 latka i byłam w drodze na francuskie wybrzeże. Kiedy miałam 17 lat przeprowadziłam się do Stanów gdzie mieszkałam ze wspaniałą amerykańską rodziną i gdzie chodziłam do liceum w Ohio. Decyzja o wyjeździe do Stanów wpłynęła na całe moje późniejsze życie. Między innymi na decyzje o studiach w Warszawie, Paryżu, Amsterdamie, o przeprowadzce do Wiednia, później do Mediolanu, a także nieustających podróżach. Podróżuję w każdy możliwy dzień, to stało się moją największą pasją i stylem życia. Byłam już w 20 krajach, 134 miastach i mieszkałam w 6 państwach. Wierzę, że najważniejsze w życiu i w podróży jest znalezienie ludzi, którzy są tak samo pozytywnie zakręceni jak my. Znalezienie takich ludzi to prawdziwy skarb i nie mogłabym być bardziej szczęśliwa, że posiadam taki. Dlatego też wierzę, że nasze przygody i wspomnienia w dużej mierze zależą od ludzi, których poznajemy w podróży.

Comments

8 Comments
  1. posted by
    Agnesssja
    Cze 10, 2017 Reply

    Aż się wzruszyłam! <3 Cudowny paputek. A jakie to piękne,że wybrał właśnie Ciebie 🙂

    agnesssja.blogspot.com

    • posted by
      Pam
      Cze 21, 2017 Reply

      Dziękuję <3

  2. posted by
    Patryk Tarachoń
    Cze 12, 2017 Reply

    To jakiś zbieg okoliczności. Ostatnio poszedłem z dziewczyną nad rzeczkę. Idziemy sobie, a nam drogę zaszła właśnie taka papuszka. Nie taka sama identycznie, ale łudząco podoba.

    • posted by
      Pam
      Cze 21, 2017 Reply

      Przygarnęliście? 🙂

  3. posted by
    eazynazy
    Cze 18, 2017 Reply

    Hi there! I love your blog and nominated you for the Blogger Recognition Award!

    http://www.eazynazy.com/awards…/blogger-recognition-award/

    Congratulations 🙂

    • posted by
      Pam
      Cze 21, 2017 Reply

      Thank you so much! Your blog is also very inspiring. 🙂

  4. posted by
    Ewa
    Cze 24, 2017 Reply

    Ależ ona jest genialna 🙂 moje nimfy żyją własnym życiem 🙂

  5. posted by
    AMSOFF
    Cze 25, 2017 Reply

    Piękna historia. Cieszę się, że go przygarnęłaś. Pozdrawiam 🙂

Leave A Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

More beautiful photos of our trips

Join to Instagram
Inline
Inline